bo-ja-sie-odchudzam blog

Twój nowy blog

106,2 kg.

8 komentarzy
Sesja robi swoje.
Zabiera apetyt i robi sieczkę z mózgu.
Nie mam czasu na jedzenie.
Nie mam czasu na sen.
Żyję na pograniczu dwóch światów i wyczerpania organizmu.
Jeszcze tylko jutro i kilka dni wolnego.
Wtedy się wyśpię i będę się całymi dniami odchudzać.
Sesja trwa.
Część za mną, najgorsze przede mną.

Obecnie ważę – 107,9 kg.
Więc nie jest źle.
Po sesji biorę się ostro za siebie.

Trzymać kciuki :)

Waga pokazuje 110.3 kg.
Chudnę powoli, ale nie katuję się dietą.

Choć mam niewiele czasu na jedzenie.
Za dużo stresów. Za szybkie tempo.

W tym tygodniu 5 kolokwiów w ciągu 2 dni.
A to przed sesją.

Po sesji, chcę zapisać się na siłownię.
Mam nadzieję, że znajdę na to czas.

Żyję i mam się dobrze.
Czasu za mało na wszystko :)
W sobotę bawiłam się wyśmienicie świętując przjaciółki 22-gie urodziny.
Do tej pory mam zakwasy od całonocnych harców :)

Na wadze mnie.
Liczenie kalorii mnie nuży i nie chce mi się ich wpisywać.
Usłyszałam ostatnio o sposobie odżywiania wg. Pięciu Przemian.
Może spróbuję.
Wierzę w chińskie mądrości :)

Pozdrawiam i wszystkiego dobrego!

Obiecuję pododawać blogi jak znajdę wolną chwilę :)

Dzisiaj rano na wadze – 111,9 kilogramów.
Chyba będę chora.
Efekt chodzenia bez czapki.

Zjadłam dzisiaj chyba ze 2,5 tysiąca kalorii.
Na szczęście zdrowych.
Ale nie jestem z tego dumna.

W ramach odkupienia podwójny  terening.

W biegu…

2 komentarzy
„Czas jednak jest jednym, niekończącym się ciągiem. My tego nie
dostrzegamy, ponieważ zawsze wycinamy sobie kawałki czasu i
dopasowujemy je do swoich własnych wymiarów, ale czas zawsze ciągnie
się bez końca.”
Haruki Murakami.

Nie chcę dłużej układać wycinanki…

Dzisiaj maraton na uczelni.
Od 14-stu godzin jestem na nogach.

Moje dzisiajsze co-nieco:

2 kanapki z pasztetem sojowym z pieczarkami i bazylią + sos ogórkowy

morele suszone

warzywa na patelnię usmażone na łyżce oliwy
ketchup

W sumie 1168 kalorii.

Wszystko w biegu.
A najgorsze dopiero przede mną.

Burzliwy to miesiąc bardzo.
Na każdej płaszczyźnie.
Na uczelni, w życiu, w głowie i na blogach ;-)

Martwi mnie to, że tak mało czasu poświęcam na ćwiczenia.
Po sesji mam zamiar to zmienić.
Tymczasem pokonywanie drogi na uczelnie,
urosło do rangi pokonywania toru z przeszkodami.

Dzisiaj zaszalałam, nie ma co:

2 kromki chleba razowego, paprykarz wegetariański, sos ogórkowy*
herbata bananowa (bez cukru i mleka ;-) )

2 kotleciki sojowe
ryż biały (niestety)
puszka groszku konserwowego
ketchup

3 łyżeczki dżemu truskawkowego (na osłodę)

Kalorycznie srogo – 1492 kcal, ale zmieściłam się w limicie.

*sos zrobiony z ogórków, ,musztardy i przypraw.

Odwyk.

6 komentarzy
Jestem na odwyku.
Rzucam jedzenie.
To niezdrowe oczywiście.
A bynajmniej staram się.

Na wadze 113,0 kg.

Dzisiaj pochłonęłam:

2 kromki razowego z plantą, paprykarzem wegetariańskim i sosem ogórkowym
herbata bananowa z cukrem trzcinowym

kromka razowego chleba z paprykarzem wegeteraiańskim i sosem ogórkowym

warzywa na patelnie na łyżce oliwy z sosem majonezowo*-ketchupowym
herbata waniliowa z mlekiem sojowym i cukrem trzcinowym

puszka groszku koserwowego
słoik pieczarek marynowanych
sos ogórkowy

W sumie 1345 kalorii.

Sobie zaszalałam dzisiaj.
*majonez wegański.

Wracam do nauki.
Adios!

Dzisiaj waga pokazała 112,3 kg.
To ciut więcej niż wczoraj (0,2), ale nie będę narzekać.
Dzisiaj powrót do rzeczywistości.
Nie było najgorzej.
Teraz czeka mnie małe piekiełko w postaci 5 egzaminów…

Dzisiejsze menu:

2 wafle ryżowe (kokosowe) z dżemem pomarańczowym
herbata waniliowa z mlekiem sojowym i cukrem trzcinowym

mleko sojowe o smaku owoców leśnych

cebula i grzyby usmażone na łyżce oliwy
makaron bio szpinakowy
surówka tajska (pycha!)

W sumie 1220 kcal.

Ale nie zjadłam jeszcze całej obiado-kolacji.

Teraz pędzę na złamanie karku.
Jutro mam poprawę kolokwium…

Po wczorajszych słodkościach dzisiaj na wadze -1,7 kg.
Nic niesamowitego, bo to tylko woda.

Dzisiaj obłędny mix.
Aż mnie brzuch boli.

coca cola zero
2 x barszczyk czerowny
kapusta kiszona

W sumie 265 kcal.

A jutro ponownie zawitam na uczelnię.
I się zacznie, bo  sesja zbliża się wielkimi krokami.


  • RSS